RYTUAŁ „DUAL USE”. Edycja XXIII
IDEA:
Dual Use: Między komfortem a permanentną wojną
Termin „dual use” (podwójne zastosowanie) wdarł się gwałtownie do naszej codzienności, oswajając nas z realiami współczesnych konfliktów zbrojnych. Obecny na poziomie wiadomości newsowych kojarzy się przede wszystkim z dronami – urządzeniami, które mogą służyć do monitorowania katastrof i ratowania życia, by w następnej chwili stać się narzędziami nadzoru i destrukcji. Jednak prostota tego opisu oraz łatwość, z jaką rozumienie „dual use” przenika do codziennego języka, powinny budzić w nas głęboki dyskomfort. Ta pozorna łatwość bowiem często idzie w parze z brakiem należytej uwagi, z utratą czujności. Sugeruje ona, że powoli przywykamy do życia w rzeczywistości, która jest de facto permanentnym konfliktem – permanentną wojną.
Nie chodzi tu wyłącznie o kinetyczne agresje, takie jak agresja Rosji na Ukrainę czy konflikty rozlewające się po Bliskim Wschodzie. To symptomy głębszego procesu, a prawdziwe znaczenie ma sama permanentność wojny jako stanu cywilizacyjnego.
W tym kontekście kluczowa staje się diagnoza Paula Virilio i jego koncepcja dromologii. Virilio wskazywał, że nowoczesne społeczeństwa organizują się nie wokół terytorium, lecz wokół prędkości przepływu informacji, kapitału i siły militarnej. Choć teoria ta powstała w latach 80., era cyfrowa nadała jej nowy, jeszcze bardziej mroczny wymiar. Virilio ostrzegał: gdy prędkość staje się wartością dominującą, granica między pokojem a wojną ulega zatarciu, a kontury rzeczywistości się rozmywają. Mobilizacja staje się stała, a infrastruktura cywilna i wojskowa zlewają się w jeden organizm.
Widzimy to dziś wyraźnie: sieci telekomunikacyjne, komercyjne satelity, systemy logistyczne czy platformy społecznościowe to klasyczne przykłady „dual use”. Są jednocześnie kręgosłupem naszej codzienności i polem walki informacyjnej. Prowadzi to do istotnej konkluzji: „dual use” staje się metaforą naszej całkowitej reorientacji. Żyjemy w społeczeństwie, które deklaruje dbałość o odporność na kryzysy czy suwerenność cyfrową i kognitywną, a jednocześnie nie wie już, z kim tak naprawdę toczy wojnę. Przeciwnik jest niewidzialny, a konflikt rozlewa się na rozmaite obszary zbiorowego i indywidualnego życia.
Drugim filarem tej rzeczywistości jest łatwość, z jaką sięgamy po sztuczną inteligencję, która idzie w parze z gigantycznymi nakładami finansowymi na rozwój tego, co można nazwać kompleksem obliczeniowym. Nie jest to już klasyczny kompleks militarno-przemysłowy znany z czasów zimnej wojny, opierający się na wyraźnym rozdziale między producentami broni a odbiorcami cywilnymi. Dziś najwięksi gracze – Google, Microsoft, Amazon – dostarczają jednocześnie usługi miliardom użytkowników oraz systemy dla armii i służb wywiadowczych. Wyścig o zaawansowane chipy, prowadzony między USA a Chinami przy użyciu sankcji, subsydiów i dyplomacji, jest w istocie wyścigiem o dominację geopolityczną. Choć rozgrywa się w rejestrach korporacyjnych i regulacjach celnych, a nie na polach bitew, jest to bez wątpienia forma wojny.
Właśnie w tym miejscu sztuka akcentuje swoją autonomię i rolę poznawczą, odnosząc się do tego, co podskórne, utajone i nienazwane. Antycypuje, mierzy się z tym, co kryje się za horyzontem, ujawnia to, co niewygodne, złowrogie i pozbawione wyraźnych konturów.
A my? Jesteśmy zarazem podmiotem i przedmiotem; istoty o podwójnym zastosowaniu. Sprawcy, jak i ofiary systemu; zarówno użytkownicy narzędzi, jak i dane, które te narzędzia przetwarzają.
Tu na scenę wkracza filozofia Byung-Chula Hana i jego diagnoza „społeczeństwa zmęczenia”. Han wskazuje, że żyjemy w epoce nadmiaru pozytywności, w której jednostka, uwolniona od zewnętrznych nakazów, sama staje się swoim nadzorcą, eksploatując się w imię osiągnięć i wydajności. Widzimy to w kulturze produktywności, w normalizacji wypalenia zawodowego jako ceny za ambicję, w projektowaniu platform cyfrowych, które poprzez nagrody i lęk przed wykluczeniem zamieniają się w mechanizmy permanentnej mobilizacji naszej uwagi.
W tym ujęciu „dual use” przestaje być kategorią techniczną, a staje się opisem kondycji ludzkiej. Jesteśmy „dual use” – nasze życie, ciało i uwaga są zasobami o podwójnym zastosowaniu. Mogą służyć rozwojowi i twórczości, ale mogą też zostać zmobilizowane na potrzeby systemu, który czerpie z nas energię, prowadząc do wyczerpania. Towarzyszące nam poczucie niepewności i napięcia wynika z niemożności rozstrzygnięcia: czy działamy z własnej woli, czy realizujemy algorytmiczne skrypty? Czy „dual use” nie jest w istocie formą opresji?
„Rytuał” jest artystyczną manifestacją zmierzenia się z tą intuicją. Badamy stan zawieszenia, w którym się znaleźliśmy, i pytamy: gdzie przebiega granica między sprawczością a posłuszeństwem? Gdzie narzędzie staje się podmiotem, a podmiot narzędziem? Sztuka nie musi dawać gotowych odpowiedzi. Działa jak sejsmograf – rejestruje drżenia i stawia punkty odniesienia. W odróżnieniu od dziennikarstwa czy analizy naukowej, sztuka nie opisuje systemu z zewnątrz, lecz stwarza doświadczenie, które pozwala wyczuć jego logikę od wewnątrz.
W tym sensie „Rytuał” nie jest jedynie komentarzem – to przestrzeń, w której ciało, uwaga i wspólnota mogą zostać odzyskane dla celów innych niż mobilizacja. W świecie „dual use” każda zmiana kierunku niesie w sobie potencjał zarówno zbawczy, jak i niszczycielski. Dlatego pytamy.
/Andrzej Jóźwik
Dual Use: Sex, Drugs and Rock & WAR
Już XVI-wieczny medyk i filozof Paracelsus stawiał diagnozę, która dziś staje się fundamentem naszej egzystencji: „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawkaczyni truciznę”. W dobie cyfrowego przyspieszenia i globalnego niepokoju hasło to przestajeodnosić się wyłącznie do farmakologii, a zaczyna opisywać kondycję współczesnego człowieka w obliczu technologii podwójnego zastosowania. Dual-use w swej istocie opiera się na relatywach – tutaj granica między pożytkiem a destrukcją jest płynna i zależy wyłącznie od wektora użycia. Klasycy tacy jak Martin Heidegger czy Herbert Marcuse rzucają na to zjawisko surowe światło. Heidegger ostrzegał, że istotą techniki nie jest nic technicznego, lecz sposób „odkrywania” świata, który zamienia wszystko w „zastaw” gotowy do eksploatacji. Z kolei Herbert Marcuse wskazywał, jak system potrafi wchłonąć każdy bunt, sprawiając, że nawet nasza najbardziej intymna ucieczka w cielesność staje się trybem w maszynie powszechnej konsumpcji.
Rolę epicentrum dzisiejszych procesów przejmuje manualny interfejs – pionowa oś łącząca dłoń z maszynerią świata. To narzędzie o podwójnym przeznaczeniu: w jednej dłoni jest przedłużeniem woli twórcy, w innej staje się drążkiem sterowniczym drona w wojnie hybrydowej. Ten paradoks manifestuje się w każdym aspekcie naszej codzienności. Media, które z założenia mają informować i budować świadomość, staje się narzędziem bezwzględnego uzależnienia od informacyjnego szumu. Fitness, uprawiany w imię zdrowia, w swej skrajnej dawce zamienia się w niszczycielską obsesję więziącą jednostkę w rygorze sterydowego przymusu. Historia pokazuje, że nawet narkotyki i wolna miłość, będące w latach 60. orężem pacyfizmu, miały swój mroczny rewers w armiach podających żołnierzom stymulanty, by zamienić ich w wydajne narzędzia zniszczenia.
Obserwujemy dziś dramatyczny deficyt szczęścia, pojmowanego jako eudajmonia – poczucie spełnienia i posiadania celu. Nowe pokolenia znajdują się w rzeczywistości pozbawionej wyraźnych nurtów; subkultury uległy całkowitej atomizacji. Dzisiejsza „ucieczka” stała się doraźnym, chemicznym znieczuleniem w obliczu przejmującego osamotnienia. Równie intensywne przeskalowanie dotyczy samej materii ciała i popędów. Obok autentycznej bliskości, coraz rozleglej eksponuje się zjawisko, w którym seks przestaje opierać się na idei współistnienia czy odpowiedzialności, a zostaje zdegradowany do roli rynkowego produktu.
Ciało staje się rzeźbą seryjną, tracącą unikalność na rzecz jednowymiarowego wzorca piękna, a intymność – prostą komendą „wejścia/wyjścia” w systemie obiecującym jedynie mechaniczną reakcję.
Tegoroczna edycja Rytuału to metafora rzeczywistości, w której granica między wyzwoleniem a ostatecznym zniewoleniem ulega zatarciu, a jednostka, pozbawiona kotwicy, dryfuje w chaosie bodźców. Czy wychył drążka jest jeszcze aktem kreacji, czy już tylko posłuszeństwem wobec algorytmu? To laboratorium ludzkiego doświadczenia, w którym badamy, jak łatwo sprawczość zmienia się w bezwolną uległość. Inspiracyjna baza festiwalu jest aż nadto realna, a jej elementy – strzępy historii i znieczulone popędy – są faktami, które w milczeniu muszą zostać pomyślane na nowo. Zapraszamy do wspólnego szukania sensu w samym sercu paradoksu, bo w rzeczywistości podwójnego zastosowania każda zmiana kierunku nosi w sobie potencjał zarówno zbawienny, jak i niszczycielski. Bądź częścią rytuału. Przejmij stery nad dawką. /Andrzej Mazur
SZTUKI WIZUALNE:
ADAM KOWALCZYK
ADRIANA MAJDZIŃSKA
AGATA GRZYCH
AGATA SZUBA
ANDRZEJ DUDEK DURER
ANNA GAŁUSZKA
BARTOSZ ZAMAREK
BEATA M. SZCZEPAŃSKA
GRAŻYNA JASKIERSKA
GZIK
HUBERT BUJAK
IGOR WÓJCIK
JACEK DOSZYŃ
JACEK SZLESZYŃSKI
JACEK ZACHODNY
JAKUB JANKOWIAK
JAKUB ZASADA
JAN HERBA
JERZY KOSAŁKA
KAMIL KLUCOWICZ
KAROLINA FREINO
KRYSTYNA SZCZEPANIAK
KRZYSZTOF BRYŁA
KRZYSZTOF SKARBEK
KRZYSZTOF WAŁASZEK
LECH TWARDOWSKI
MAJA GAJEWSKA
MAJA KOZŁOWSKA
MAKARY WITOLD OWCZAREK
MAŁGORZATA KAZIMIERCZAK
MARCIN BERDYSZAK
MARCIN DERDA
MARCIN HARLENDER
MAREK GRZYB
MAREK MARCHWICKI
MARTYNA ZARADKIEWICZ
MICHAŁ STASZCZAK
MICHAŁ WASIAK
MIKOŁAJ OTWINOWSKI
MIRA BOCZNIOWICZ
MIROSŁAW CHUDY
MONIKA CIUCIAS
PAULINA DOMAGALSKA
PAWEŁ JANICKI
PAWEŁ MIKUŁOWSKI
PIOTR JĘDRZEJEWSKI
PIOTR SAUL
RAFAŁ SZULC
RENATA BONTER – JĘDRZEJEWSKA
SYLWIA BUKOWICKA
SZYMON LUBIŃSKI
SZYMON MOTYL
TOMASZ OPANIA
TOMASZ STEPIEŃ MNIAMOS
ULA JAGIELNICKA
VIOLA TYCZ
DEBATY:
AGATA SARACZYŃSKA
ALEKSANDRA MAJDZIK – CISOWSKA
ALICJA JODKO
ANDRZEJ JÓŹWIK
ANNA ORŁOWSKA
AREK BAGIŃSKI
BARTŁOMIEJ ŚWIERCZEWSKI
IGOR WÓJCIK
KATARZYNA ROJ
KUBA ŻARY
MACIEJ BUJKO
MACIEJ FRETT
MARIUSZ JODKO
MICHAŁ DUDA
OLGA CHOJAK
PAWEŁ STARZEC
PIOTR KRAJEWSKI
VIOLA KRAJEWSKA
przedstawiciel CENTRUM ZARZĄDZANIA KRYZYSOWEGO UMW
przedstawiciel CHAMIELEC ARCHITEKCI Sp. z o.o.
oraz zaproszeni artyści
KONCERTY:
FRETT
KRÓLÓWCZANA SMUGA
KUBA SUCHAR

Bilety
Wejście bezpłatne
Miejsca
Przyszła siedziba BWA Wrocław zabytkowa hala montażowa Kraftpostu przy ulicy Kolejowej 63, Wrocław
Projekt współfinansowany z budżetu Samorządu Województwa Dolnośląskiego.
Dofinansowano ze środków Gminy Wrocław. www.wroclaw.pl
Organizator
